Dzikie krowy z Deszczna maja trafić do Naczkowa (gmina Pakosławice).

  • 29.10.2019, 14:29
  • redakcja RTO
Dzikie krowy z Deszczna maja trafić do Naczkowa (gmina Pakosławice).
Skąd się wzięły dzikie krowy w Deszcznie? Wszystko zaczęło się około 10 lat temu, kiedy dwaj rolnicy, bracia bliźniacy z Ciecierzyc puścili krowy na wolny wypas. Zrobili to ponieważ, jak dzisiaj mówią wymówiono im dzierżawę pastwisk. Zwierzęta wypadły z dozoru weterynaryjnego, nie były ani kolczykowane, ani ewidencjonowane w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Latem i zimą chodziły samopas po okolicy, na cudzych polach czyniąc szkody innym rolnikom. Trafiały także na drogi, dochodziło do zagrożeń.

Dzikie krowy trzeba okiełznać.
W końcu po prawie 10 latach lokalne władze postanowiły sprawę dzikich krów uporządkować. W listopadzie 2018 roku sąd odebrał stado właścicielom, a powiatowy lekarz weterynarii zgodnie z przepisami nakazał wybicie stada i utylizację, ponieważ krowy mogły stanowić zagrożenie epidemiologiczne. W maju 2019 roku rozpoczęły się przygotowania do rozwiązania problemu dzikich krów z Deszczna.

Do akcji wkraczają aktywiści i politycy.

Wtedy do gminy przyjechali z całej Polski aktywiści, i zaczęli koczować na łąkach pilnując krów. Sprawa zrobiła się polityczna - W obronie zwierząt wypowiedział się nawet prezydent Andrzej Duda i prezes PiS Jarosław Kaczyński. Minister Ardanowski znalazł rozwiązanie. Krów nie trzeba utylizować, pod warunkiem, że organizacje społeczne zapewnią im dotrwanie do naturalnej śmierci. Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt wykonawcą tzw. przepadku zwierząt została fundacja BOZ - Biuro Ochrony Zwierząt z Zielonej Góry. Jednak utrzymanie dzikich krów to nie jest tania rzecz.

Krowy bowiem żyją na 180 hektarach prywatnych łąk, a właściciel terenu nalicza za to i za dokarmianie krów ok 70 tysięcy miesięcznej opłaty, która jeszcze wzrośnie zimą. BOZ prowadzi stale zbiórkę społeczną, ale już zalega za sierpień.

Czy rzeczywiście krowy musza "okupować", aż tak duży teren? A także, czy utrzymanie zwierząt może tak dużo kosztować? To wątpliwe, bowiem jak się dowiedzieliśmy w fundacji BOZ, wartość handlowa tak licznego stada ma się wahać pomiędzy 700 tys, a 1 milionem złotych. Koszt utrzymania w wysokości 70 tyś miesięcznie świadczyłby o tym, że hodowla krów to interes całkowicie nieopłacalny, ponieważ roczny czynsz wyniósłby więcej niż wartość stada.

Jak to wyglądało wcześniej, czyli kto płacił?

Wcześniej nikt nie płacił, ale według nieoficjalnych informacji choć krowy czyniły szkody rolnicze stado było tolerowane i eksploatowane w sposób indiański. To znaczy po prostu od czasu do czasu porywano cielaki. Proceder zaczął się rozwijać dochodziło do coraz intensywniejszych nielegalnych "polowań" na dzikie krowy. To nie fikcja - to informacja, która uzyskaliśmy od przedstawiciela jednej z organizacji pro zwierzęcych.

Krowy są zdrowe.

Obawy inspekcji weterynaryjnej okazały się przesadzone. Po aktywizacji kilku organizacji pro zwierzęcych i medialnym zainteresowaniu udało się przebadać wszystkie krowy. Okazało się, że są wolne od chorób zakaźnych i nie ma medycznej konieczności wybicia stada. Krowy mogą być przewożone. Koncepcji było kilka, ta najbardziej realna to wysłanie stada do gospodarstwa ekologicznego w Czarnocinie na Pomorzu, ale ta inicjatywa też upadła. Upadła bo jak informuje nas przedstawiciel BOZ, gospodarz gospodarstwa to biznesman i chciał wykorzystywać te krowy jak robią to rolnicy. Obrońcy wolności dzikich krów nie mogli na to pozwolić. Na tym tle doszło nawet do medialnej bitwy pomiędzy BOZ i szefem PTE, innej organizacji zajmującej się tematem.

Naczków w woj Opolskim azylem dla dzikich krów.

Naczków to przysiółek, czyli nawet nie wioska. Kiedyś było tu gospodarstwo rolne w ramach PGR. Jak mówi Tomasz Copija ze Śmiłowic, który chce się zaopiekować stadem to ostatnie miejsce, które może uratować to stado. Jeśli my ich nie weźmiemy, to byki trafią do ubojni, a krowy do chowu przemysłowego, a potem do uboju. - powiedział Tomasz Copija dla NTO

Potrzebny sponsor!

Utrzymanie takiego stada to spory wydatek. Pan Tomasz powiedział nam w rozmowie telefonicznej, że nie wie jeszcze dokładnie, ale padła kwota nawet 300 tys. rocznie. Do tego trzeba jeszcze wyremontować stodoły i doprowadzić do użytku studnię. Pojawił się jednak sponsor z Wrocławia, który chce pozostać anonimowy. Pieniędzy ma wystarczyć na zakup i zaadaptowanie dwóch obór w przysiółku Naczków, które dawniej służyły do hodowli byków. Po pracach adaptacyjnych 150 sztuk byków, krów i cieląt przyjedzie tu jeszcze w listopadzie.

Gotowość do przekazania stada krów z Deszczna do Naczkowa potwierdza Biuro Ochrony Zwierząt, które formalnie sprawuje opiekę nad stadem. Większość krów ma trafić do Naczkowa, ale nie wszystkie. 15 sztuk w charakterze żywych kosiarek przyjmie jedno z gospodarstw, resztą zaopiekuje się ośrodek OTOZ Animals. Właściciel terenu i budynków w Naczkowie deklaruje chęć sprzedaży obiektów na schronisko dla krów.

- Powierzchnia w Naczkowie jest mniejsza, ale wystarcza do wolnego przemieszczania się i interakcji socjalnych - napisał w oświadczeniu w tej sprawie prof. Andrzej Elżanowski, prezes PTE (Polskie Towarzystwo Etyczne). - Krowy unikną cierpień wywołanych przez choroby, starość, eksploatację, wywóz do rzeźni i ubój. - 

Na miejscu krowy maja zostać oddzielone od byków, żeby zapobiec dalszemu rozmnażaniu. Będą swobodnie przemieszczać się między oborami i wybiegiem. Mają dożyć naturalnej śmierci. Tomasz Copija zapowiada powołanie fundacji, która będzie zbierać pieniądze na utrzymanie stada. Wydatki w Naczkowie maja wynieść , ok. 30 tys. zł. miesięcznie wraz z zakupem pasz.

Nie wszyscy są zadowoleni.

Pan Ireneusz zakupił domek w Naczkowie około 10 lat temu. Wyremontował, hoduje tam warzywa, Przysiółek zamieszkują 3 rodziny. To miejsce było dotychczas azylem spokoju. Pan Ireneusz nazywa je 'Ranczem", albo samotnią. Stodoły przeznaczone na dzikie krowy znajdują się w odległości dosłownie kilku metrów od jego domu. Kiedy pojawią się tu krowy spokój się skończy. Pan Ireneusz mówi, że lubi zwierzęta, ale odpoczynek w sąsiedztwie 150 krów może być trudny do zniesienia. Dodatkowo widząc stan obór Ireneusz ma wątpliwości, co do możliwości adaptacji pomieszczeń na potrzeby zwierząt.
- Tu trzeba ogromnych pieniędzy - mówi Pan Ireneusz. - Do tego dochodzi studnia. Mam ekspertyzę jakości wody zaledwie sprzed 2 lat. Woda nie nadaje się do picia, nawet dla zwierząt

redakcja RTO

Zdjęcia (6)

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (11)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

ochrona zwierząt , odpowiedzialność
ochrona zwierząt , odpowiedzialność 06.11.2019, 22:52
ODPOWIEDZIALNOŚĆ CZŁONKA STOWARZYSZENIA ZWYKŁEGO ZA ZOBOWIĄZANIA STOWARZYSZENIA
Stowarzyszenie zwykłe stanowi uproszczoną formę stowarzyszania nie posiadającą osobowości prawnej, lecz posiadającą zdolność do nabywania praw, zaciągania zobowiązań a także do pozywania i bycia pozwanym, co w istocie czynni stowarzyszenie zwykłe tzw. jednostką organizacyjną nieposiadającą osobowości prawnej.

W związku z powyższą zmianą modelu funkcjonowania stowarzyszeń zwykłych z dniem 20 maja 2016 r. zmianie uległy także zasady odpowiedzialności członków stowarzyszenia za zobowiązania stowarzyszenia.

Do 20.05.2016 r. odpowiedzialność członków stowarzyszenia zwykłego była nieograniczona, osobista oraz miała charakter pierwszoplanowy. Po zmianie odpowiedzialność członków stowarzyszenia ma charakter wtórny wobec odpowiedzialności samego stowarzyszenia, bowiem odpowiedzialność członków stowarzyszenia uaktualnia się dopiero gdy egzekucja z majątku stowarzyszenia zwykłego okaże się bezskuteczna.

Powyższa subsydiarna odpowiedzialność członków stowarzyszenia zwykłego jest odpowiedzialnością surowiej ukształtowaną w porównaniu do regulacji ułomnych osób prawnych zawartych w kodeksie cywilnym, bowiem w przypadku tych podmiotów w myśl art. 331 § 2 k.c odpowiedzialność subsydiarna powstaje z chwilą zaistnienia niewypłacalności danej jednostki organizacyjnej, nie zaś z chwilą bezskuteczności egzekucji z majątku jednostki.

Sama odpowiedzialność członka stowarzyszenia zwykłego powstaje już z momentem zaciągnięcia przez stowarzyszenie zobowiązania przy czym odpowiedzialność ta obejmie wszelkiego rodzaju zobowiązania bez względu na źródło ich powstania, cywilnoprawny lub publicznoprawny charakter.

Podkreślić jeszcze należy, że odpowiedzialność członków stowarzyszenia jest odpowiedzialnością solidarną co oznacza, iż wierzyciel uprawniony jest do żądania spełnienia świadczenia w całości jak i w części od każdego z zobowiązanych członków stowarzyszenia, zaś spełnienie świadczenia przez któregokolwiek z nich zwalnia pozostałych członków stowarzyszenia z zobowiązania. Członek stowarzyszenia który spełnił świadczenie, może żądać zwrotu tego świadczenia w częściach równych od pozostałych członków stowarzyszenia, chyba że odmienne reguły ponoszenia wewnętrznej odpowiedzialności uregulowane zostały w regulaminie stowarzyszenia.

Regulamin stowarzyszenia może w sposób odmienny kształtować wewnętrzną odpowiedzialność za zobowiązania stowarzyszenia zwykłego, nie może on jednak zmieniać reguł odpowiedzialności na zewnątrz która zawsze jest odpowiedzialnością subsydiarną i solidarną członków stowarzyszenia zwykłego za zobowiązania tego stowarzyszenia aktualizującą się w sytuacji bezskuteczności egzekucji względem samego stowarzyszenia.
rolnik z nadmiarem czasu
rolnik z nadmiarem czasu 05.11.2019, 14:19
To ciekawe jak samotność(tak podejrzewam) we własnym środowisku ( Doroty, Izy , Bożenki , Justyny, Danuty, Min, Veskiry ) może ewoluować w "ochronę krów" . Przejrzałem wczoraj (przez godzinę ) ile czasu te osoby spędzają na wymianie poglądów , tych samych pytań i tych samych odpowiedzi , jak walczą ze sobą na podejrzenia, insynuacje (i mniej lub więcej delikatne ) wyzwiska , to można wywieść z tego całe "zestawy " zespołów urojeniowo - prześladowczych i maniakalno - depresyjnych. Doprawdy ; takimi poglądami , wymuszeniami , wnioskami o łamanie prawa ( i to z ustawy O ochronie zwierząt , rejestracji bydła i rejestracji siedziby stada ) , zajmują się najwyższe władze państwa . Sąd - z kolei - nie ustala zdolności stowarzyszenia do zajmowania się chowem bydła (nie hodowlą - dla jasności) , nie ocenia zdolności do wykonywania właściwych czynności prawnych i wpędza wielu ludzi w odpowiedzialność, do której nie byli i nie są przygotowani . A podatnik ? Podatnik za to wszystko zapłaci , Chyba , że się mylę i błędnie oceniam całą sytuację.
wonny problem
wonny problem 05.11.2019, 21:17
Coś w tym może być , że ludzie uciekają od problemów dnia codziennego w wymyślony świat , krówki w kwiatkach , brykające cielątka , skowronki na niebie , a tu trzeba zrobić płytę gnojową , magazyn przechowywania padliny, znosić zapach (czy smród , jak kto woli) kiszonki, który wchodzi we włosy tak, że krowiarza (bez prysznica) czuć w całym autobusie . Itd.
znawca od kiszonek
znawca od kiszonek 06.11.2019, 12:41
Chodziło ci chyba, że w kościele bo krowiarze nie jeżdżą autobusami, mają fury.
XXY
XXY 02.11.2019, 22:53
Liczę wpłaty na utrzymanie stada, tak od stu do 400 zł na dobę . Ludzie ! Tych obrońców chyba porąbało . Koszt płacy minimalnej jednego pracownika , to jest 100 zł dziennie , a bydło będzie żyło powietrzem ? Chyba , ze opiekun wypuści bydło "w pola " tak jak ten co mu to bydło odebrali. Ten "tomuś" czy jak mu tam opisuje , że ma tylko 7 tysięcy długu . No dobra , a ilu tysięcy nie odda bo sąd te tysiące umorzy z braku majątku u "Tomusia " ? Widziałem na goglach Tomusia wśród stada ładnych simentali , z data 1 kwietnia . Uważajcie : listowie na drzewach w pełnej krasie , łąką kwitnie . "Ochroniarze" robią sobie jaja z prezydenta (jak Górski z Adriana) .
sąsiad
sąsiad 02.11.2019, 22:20
Proszę wpisać w Google Ratujmy krowy z Deszczna facebook. To o czym piszą uczestnicy Grupy (o swoich wyobrażeniach o "ratowaniu" krów z Deszczna ) i jakiego agresywnego języka używają w dyskusji - z usprawiedliwieniem swojej agresji rzekomą potrzebą ochrony krów przed zacielaniem , dojeniem i przeznaczeniem gospodarczym na rzeź , to jest dowód na upadek cywilizacji. Sprawą zajmował się prezydent , premier , minister , a tam - w tej Grupie ...Plany (?) (nierealne) , poglądy (?) ( straszne) . .Jeśli Sąd oddał tym ludziom prawo do wykonania przepadku bydła , to chyba nie miał pojęcia co czyni.
sąsiad
sąsiad 03.11.2019, 00:47
A może KTOŚ kto ma dostęp do Facebooka wpisze te informacje i zdjęcia na strone "ratujmy krowy z Deszczna " bo może te panie spędzające całe dnie na obrzucaniu się błotem i stwarzaniem jakichś cudacznych historii (co za brak elementarnej wiedzy o chowie i hodowli bydłą , no i o przepisach np. w zakresie przewożenia krów wysokocielnych ) - przeczytają i zaczną logicznie myśleć ? Syn mi podpowiada , że nie zaczną. One potrzebują latem , na łące , w towarzystwie pod namiotem, wśród cielątek - na cudzy koszt. A do roboty ? A do roboty (i myślenia) to one się zapewne tak nadają jak wół do karety. O !
Vege
Vege 29.10.2019, 16:51
Jeśli WEGANIE chcą w ten sposób prezentować swoje przekonania - w stylu Twoje ciało - grobem zwierząt droga wolna. Kogo małpy, tego cyrk.
Antonov
Antonov 29.10.2019, 16:22
360 tys rocznie na rezerwat dla zdziczałych krów, to niezły numer - Ale jeśli są ludzie dobrej woli, którzy ze swoich prywatnych pieniędzy chcą mieć taki lunapark, to gratuluję i trzymam kciuki.

Dopóki moje podatki na to nie idą, szczęść Boże! Możecie nawet brać te krowy do łóżka.
ok
ok 29.10.2019, 16:18
Będą wycieczki i rodeo?
RENATA
RENATA 29.10.2019, 16:17
KTO ZAJMIE SIĘ ETERNITEM NA DACHACH TYCH OBÓR ???
NOWY DACH TO DUŻY WYDATEK.
ZASTANAWIAM SIĘ NA KOGO SPADNIE OBOWIĄZEK OPIEKI NAD BYDŁEM GDY SPONSOR SIĘ WYCOFA

Pozostałe