Janusz Sanocki usłyszał zarzuty za niszczenie mienia i naruszenia nietykalności policjantów podczas pobytu w OUW. - czekamy na wyjaśnienia wojewody dot. podstawy prawnej

  • 01.07.2020, 21:01
  • redakcja RTO
Janusz Sanocki usłyszał zarzuty za niszczenie mienia i naruszenia nietykalności policjantów podczas pobytu w OUW. - czekamy na wyjaśnienia wojewody dot. podstawy prawnej
Chodzi o głośny incydent z demolowaniem bramki w urzędzie wojewódzkim z 5 sierpnia 2019 roku. Sanocki zniszczył szklaną barierę, której wartość urząd oszacował na prawie 8 tys. zł. Ówczesny poseł tłumaczył, że urządzenie ograniczało dostęp obywatelom do publicznego urzędu i zostało zainstalowane bez podstawy prawnej...

 

Zarzuty postawiła opolska prokuratura rejonowa.

Prokurator przedstawił byłemu posłowi zarzut zniszczenia mienia i naruszenia nietykalności dwóch interweniujących policjantów. Jak wyjaśniał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Opolu, Stanisław Bar – doszło do tego przez szarpanie i odpychanie funkcjonariuszy. - 

 

Sanocki podważa zarzuty.

Były poseł opublikował w Internecie oświadczenie. Wyjaśnia, że było to przypadkowe uszkodzenie, ponieważ szyba pękła gdy chciał otworzyć bramkę. Sanocki dodaje, że od razu wyraził gotowość pokrycia kosztów szkody.

- Nie dotknąłem żadnego z funkcjonariuszy, Był zresztą w internecie film z tego zdarzenia, na którym doskonale widać przebieg zajścia. Policjanci kłamią i fałszywie mnie oskarżają, a prokuratura opolska skwapliwie te oskarżenia ubiera w akt oskarżenia. - wyjaśnia były poseł. 

 

Dyskusyjna podstawa prawna montażu bramek.

Sanocki podkreślał, że montaż bramek na terenie urzędu wojewódzkiego i legitymowanie obywateli nie ma podstawy prawnej.

- To widzimisię pana wojewody i dyrektorki generalnej urzędu. To bezprawne działanie. A także ograniczanie swobód obywatelskich. Dlatego wyłamałem bramkę - relacjonował Janusz Sanocki zaraz po zajściu w ubiegłym roku.

Niezależnie od formy sprzeciwu Janusza Sanockiego, trudno nie zgodzić się z tą opinią. Regulaminy wprowadzane w urzędzie wojewódzkim, mogą dotyczyć wyłącznie pracowników tego urzędu. Ograniczenie praw obywateli, poprzez wymaganie podania celu wizyty i legitymowanie, to zupełnie inna sprawa. Takie wymogi mogą być wprowadzone jedynie ustawą. Mówi o tym wprost art 31 Konstytucji.

Art. 31. Wolność i dopuszczalne ograniczenia

  1. Wolność człowieka podlega ochronie prawnej.
  2. Każdy jest obowiązany szanować wolności i prawa innych. Nikogo nie wolno zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje.
  3. Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

Ale to nie wszystko, kwestę legitymowania doprecyzowuje Art. 51. Konstytucji.

Art. 51. Zakaz obowiązku ujawniania informacji

1. Nikt nie może być obowiązany inaczej niż na podstawie ustawy do ujawniania informacji dotyczących jego osoby.
2. Władze publiczne nie mogą pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym.

Czytając powyższe przepisy trudno nie mieć wątpliwości, czy postawienie punktu kontrolnego dla obywateli przy wejściu do Urzędu Wojewódzkiego, spisywanie ich danych, wypytywanie i gromadzenie informacji na temat celu wizyty, było zgodne z prawem.

Decyzja dyrektora urzędu, czy nawet zarządzenie wojewody nie mogą zastąpić ustawy. Nie wiemy jak wojewoda uzasadniał wprowadzenie tych ograniczeń. Pytania trafiły do rzecznika wojewody, czekamy na wyjaśnienia urzędu.

 

Mir domowy w urzędzie, to kolejny zarzut.

Były poseł usłyszał też zarzut naruszenia miru domowego, do czego miało dojść 8 października 2019, w czasie kolejnej wizyty w Urzędzie Wojewódzkim. Sanocki mimo wezwania do opuszczenia pomieszczeń, odmówił.

Do tego zarzutu były poseł otwarcie się przyznaje. Oświadcza także, że jest gotów ponieść konsekwencje. Wyjaśnia, że zrobił to z wyższych pobudek, jako strajk okupacyjny przeciwko zapisom Kodeksu Wyborczego. W jego opinii opisane przepisy pozbawiły obywateli możliwości indywidualnego startowania do Parlamentu w sytuacji, gdy nie należą do żadnej a partii politycznych. Przedstawienie zarzutów nie oznacza, że sprawa byłego posła trafi do sądu z aktem oskarżenia. Prokuratura ma czas na analizę wyjaśnień.

redakcja RTO

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (2)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Czytelnik
Czytelnik 02.07.2020, 19:32
Ciekawy jestem jak wojewoda uzasadni te kontrole dowodów - trzymam za słowo RTO, które obiecuje zapytać.
wojewoda rządzi
wojewoda rządzi 02.07.2020, 13:17
osoba bez dowodu nie wejdzie do urzędu. A co, jeśli do urzędu zechce wejść matka z dzieckiem - skan siatkówki?

Pozostałe