Zapowiedziana kontrola w Hali Nysa po ujawnieniu spreparowanej oferty. Pojawiają się poważne wątpliwości co do jej wiarygodności
Po medialnym skandalu związanym z ujawnieniem sfabrykowanej oferty w konkursie na realizację progów zwalniających w Hali Nysa, burmistrz Nysy Kordian Kolbiarz zapowiedział przeprowadzenie kontroli w obiekcie należącym do spółki gminnej Agencja Rozwoju Nysy. Kontrolę ma przeprowadzić rada nadzorcza spółki. Zapowiedź ta jednak od samego początku budzi istotne pytania o zakres, intencje i realną niezależność działań kontrolnych.
Spreparowana oferta i odpowiedzialność personalna
Jak wynika z ujawnionych dokumentów, jedna z ofert złożonych w konkursie dotyczącym progów zwalniających miała zostać spreparowana. Odpowiedzialnym za przyjmowanie ofert oraz nadzór nad postępowaniem był Adam Zelent – menedżer Hali Nysa, a jednocześnie wiceprzewodniczący Rady Miejskiej w Nysie i polityczny sojusznik burmistrza.
Sprawa nabrała dodatkowego ciężaru po napaści na dziennikarza, który próbował uzyskać od Adama Zelenta wyjaśnienia w sprawie dokumentów. Zdarzenie to, będące przedmiotem odrębnych czynności prawnych, znacząco wzmocniło zainteresowanie opinii publicznej sprawą oraz wywołało presję na reakcję ze strony władz miasta.
Reakcja burmistrza: kontrola, ale tylko w Hali Nysa
W odpowiedzi na medialne doniesienia burmistrz poinformował o złożeniu wniosku do rady nadzorczej Agencji Rozwoju Nysy o przeprowadzenie kontroli obejmującej zamówienia realizowane w 2025 roku wyłącznie w zakresie funkcjonowania Hali Nysa. W komunikacie użyto sformułowań o „niejasnościach”, mimo że – jak wskazują autorzy ujawnionych materiałów – w przestrzeni publicznej pojawiły się konkretne dokumenty mogące świadczyć o popełnieniu przestępstwa.
To właśnie zawężenie kontroli tylko do Hali Nysa, a nie całej spółki ARN, stało się jednym z głównych punktów krytyki. Wcześniej bowiem pojawiały się wnioski radnych, aby kontrola objęła całość działalności spółki.
Skład rady nadzorczej pod lupą
Dodatkowe wątpliwości budzi skład rady nadzorczej, która ma przeprowadzić kontrolę. Zasiadają w niej m.in. osoby powiązane zawodowo lub towarzysko z lokalnym środowiskiem władzy oraz przedstawiciele załogi. W ocenie autora vloga rodzi to pytania o bezstronność i determinację w ujawnianiu ewentualnych nieprawidłowości.
Szczególne kontrowersje wzbudza obecność w radzie nadzorczej osoby pełniącej funkcję starosty w innym powiecie, co – zdaniem komentujących – rodzi wątpliwości co do realnego zaangażowania w szczegółową analizę dokumentów spółki gminnej z Nysy.
Dlaczego nie komisja rewizyjna Rady Miejskiej?
W materiale wideo podniesiono również kwestię pominięcia komisji rewizyjnej Rady Miejskiej, która – zgodnie z przepisami – posiada szerokie uprawnienia kontrolne i może działać w składzie obejmującym zarówno radnych koalicji rządzącej, jak i opozycji. Taki tryb kontroli byłby, zdaniem krytyków, bardziej transparentny i demokratyczny.
Brak decyzji o uruchomieniu komisji rewizyjnej interpretowany jest jako próba ograniczenia kontroli do grona osób potencjalnie mniej skłonnych do formułowania krytycznych wniosków.
Sprawa w prokuraturze, pytania pozostają
Jak wynika z relacji vlogera, sprawa spreparowanej oferty została już skierowana do prokuratury. Zapowiedziana kontrola rady nadzorczej nie zamyka więc tematu, a jej efekty – zanim jeszcze się rozpoczęła – obarczone są poważnym deficytem zaufania społecznego.
Czy zapowiedziane działania będą realną próbą wyjaśnienia sprawy, czy jedynie politycznym manewrem mającym rozładować napięcie po medialnym skandalu – to pytanie pozostaje otwarte.

Napisz komentarz
Komentarze