Sprawy z Nysy pod lupą
Czy prokuratura i policja w Polsce działają sprawnie? Autor analizowanego vloga stawia tezę prowokacyjną: instytucje wymiaru sprawiedliwości funkcjonują bardzo dobrze – ale selektywnie. Gdy postępowanie dotyczy obywatela, tempo bywa ekspresowe. Gdy sprawa zahacza o osoby pełniące funkcje publiczne – pojawia się wielotygodniowa proceduralna wędrówka dokumentów.
„Zbrodnia kredowa” – trzy tygodnie do aktu oskarżenia
Punktem odniesienia jest tzw. „zbrodnia kredowa” – sprawa napisu wykonanego przed referendum w Domaszkowicach. Jak relacjonuje vloger, w ciągu trzech tygodni od zdarzenia sformułowano akt oskarżenia wobec dwóch mieszkańców Nysy . Przeprowadzono czynności, śledztwo zakończono szybko, a sprawa trafiła do sądu.
Ten przykład stanowi kontrapunkt dla kolejnych spraw.
Hala Nysa i spółka ARN – miesiące bez decyzji
W zawiadomieniu dotyczącym nieprawidłowości wokół Hali Nysa – jak wynika z relacji – dokumenty zostały złożone 2 stycznia. Już 3 stycznia sprawa trafiła do prokuratury. Następnie jednak rozpoczął się ciąg wyłączeń i przekazań między jednostkami .
Prokuratura Rejonowa w Nysie przekazała sprawę do Opola, chcąc się wyłączyć. Prokuratura w Opolu po miesiącu odmówiła przejęcia i zwróciła ją do Nysy . W tym czasie – według autora – nie przeprowadzono przesłuchań ani zabezpieczenia dokumentów. Postępowanie ograniczało się do korespondencji między jednostkami.
Vloger stawia pytanie o ryzyko: czy wielotygodniowe oczekiwanie nie daje potencjalnym podejrzanym czasu na „porządkowanie” dokumentów?
Sprawa napaści na dziennikarza – proceduralna „wędrówka”
Drugi przykład dotyczy zawiadomienia z 9 stycznia w sprawie napaści na dziennikarza. Sprawa została najpierw przekazana z Komendy Powiatowej Policji w Nysie do komendy wojewódzkiej, następnie do Prudnika, by ostatecznie – po konsultacji z prokuratorem – wrócić do Nysy .
Z rozmowy z funkcjonariuszem wynika, że policja i prokuratura działają „dwutorowo”, a wyłączenie jednej jednostki nie oznacza automatycznego wyłączenia drugiej . Formalnie więc wszystko odbywa się w granicach procedur.
Jednak autor vlogu kwestionuje nie tyle legalność działań, co ich efektywność i racjonalność organizacyjną.
Procedura jako narzędzie przewlekłości?
W ocenie vlogera mamy do czynienia z mechanizmem przypominającym „strajk włoski” – maksymalne wykorzystanie przepisów proceduralnych w sposób, który formalnie mieści się w prawie, ale faktycznie prowadzi do opóźnień .
Padają mocne pytania:
- Dlaczego w sprawie obywateli nikt nie rozważał wyłączenia?
- Dlaczego w sprawach dotyczących osób publicznych dokumenty „krążą” między jednostkami?
- Czy przewlekłość postępowania jest efektem niekompetencji, czy świadomej strategii?
Autor sugeruje, że brak natychmiastowych czynności – przesłuchań, zabezpieczeń, decyzji o wszczęciu śledztwa – może skutkować utratą materiału dowodowego i podważeniem zaufania społecznego do instytucji.
Problem systemowy czy lokalny?
Z przedstawionej relacji wyłania się obraz chaosu kompetencyjnego: policja wyłącza się, komenda wojewódzka wyznacza jednostkę, prokurator wskazuje właściwość miejscową, a następnie sprawa wraca do punktu wyjścia .
Formalnie – wszystko zgodnie z przepisami o właściwości miejscowej i wyłączeniach. Faktycznie – tygodnie bez realnych czynności procesowych.
To prowadzi do zasadniczego pytania o funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości w sprawach o potencjalnym konflikcie interesów. Jeśli każda jednostka ma prawo się wyłączyć, ale nie ma mechanizmu szybkiego rozstrzygnięcia właściwości – system może generować przewlekłość bez naruszenia prawa.
Wizerunek państwa prawa
Autor vlogu kończy emocjonalnie, podkreślając, że „mówi, jak jest” . Niezależnie od oceny tonu, jego narracja dotyka realnego problemu: zaufania obywateli do bezstronności i sprawności instytucji.
W demokracji nie wystarczy formalna zgodność z procedurą. Równie istotne jest wrażenie równego traktowania stron oraz szybkość reakcji w sytuacjach, które mogą prowadzić do utraty dowodów.
Jeżeli różnice w tempie postępowań są dostrzegalne społecznie, nawet przy zachowaniu przepisów, rodzi się pytanie o efektywność nadzoru nad mechanizmem wyłączeń i o to, czy obecne regulacje nie wymagają korekty.

Napisz komentarz
Komentarze