Ten materiał, a jest to zaledwie początek cyklu, powstał nie w celu prowadzenia akcji "hejtu", lecz w celu ukazania mechanizmów szkolnych, z którymi stykają się dzieci i młodzież szkolna, i z którymi często nie dają sobie rady. Chcę ukazać bezsilność i dziecka, i rodzica, w zetknięciu ze szkołą jako instytucją.
Myślę, że podobne zjawiska maja miejsce w innych szkołach, nie tylko w Nysie, ale także w całym kraju. I chcę dodać, że w tej właśnie szkole miały miejsca próby samobójcze wśród dzieci, i nie był to wyłącznie pojedynczy przypadek , dlatego chcę o tym rozmawiać.
Jeśli pani Węglarz zechcę porozmawiać- w każdej chwili zapraszam. Jeśli chce się wypowiedzieć inny rodzic, lub inne dziecko- zapraszam.
I tak całkiem prywatnie, dodatkowo- pracowałam w tej szkole i tam też chodziły moje dzieci. Tam pracowali WSPANIALI nauczyciele i nigdy nie słyszałam o żadnych naganach dyrektora, o tabletkach, psychiatrach itd. Dobro dziecka było dobrem nadrzędnym i jako największa wartość nigdy nie była negowana. W czasie przeszłym. - Janina Janik

Napisz komentarz
Komentarze