W gminie Nysa wraca temat granicy między komunikacją urzędową, prywatną aktywnością polityków samorządowych i promocją osób związanych z władzą. Tym razem chodzi o profil „Piotr Bobak – samorządowiec” w serwisie Facebook.
Punktem wyjścia jest odpowiedź wiceburmistrz Elwiry Ślimak na pytanie zadane w trybie informacji publicznej przez „Nysa Patrzy”. Z odpowiedzi wynika, że publikowanie materiałów na profilu Piotra Bobaka przez sekretarza miasta ma stanowić element realizacji obowiązków służbowych w zakresie komunikacji z mieszkańcami.
I tu pojawia się problem. Skoro profil jest elementem komunikacji służbowej, to powinien podlegać standardom właściwym dla oficjalnych kanałów gminy. Nie powinno więc dochodzić do blokowania mieszkańców ani selektywnego ograniczania dostępu do treści. Tymczasem według relacji komentujących Piotr Bobak ma blokować osoby krytyczne wobec jego aktywności.
Sprawa jest tym bardziej ciekawa, że wcześniej podobny problem dotyczył profilu burmistrza Kordiana Kolbiarza. Podczas powodzi w 2024 roku publikowano tam ważne komunikaty dla mieszkańców. Później jednak wskazywano, że jest to profil prywatny. Jeśli tak, to powstaje pytanie: dlaczego w jednym przypadku profil burmistrza ma być prywatny, a w drugim profil sekretarza ma być traktowany jako element obowiązków służbowych?
W vlogu pojawia się też szerszy zarzut dotyczący roli Piotra Bobaka w nyskim samorządzie. Autor wskazuje, że po wyborach doszło do roszady stanowisk: Piotr Bobak, wcześniej wiceburmistrz, został sekretarzem gminy, a Elwira Ślimak została wiceburmistrzem. Według autora zakresy ich realnych obowiązków miały się jednak istotnie nie zmienić. Stąd pada teza o pozorności tej zmiany i próbie obejścia przepisów dotyczących łączenia funkcji.
Najpoważniejszy wątek dotyczy mandatu Piotra Bobaka w radzie powiatu. Autor sugeruje, że jeśli Bobak faktycznie wykonuje obowiązki zbliżone do wiceburmistrza, to należy zbadać, czy nie zachodzi podstawa do wygaszenia jego mandatu. W tym kontekście pojawia się apel do wojewody o przyjrzenie się sprawie.
Druga część vloga dotyczy treści publikowanych na profilu. Autor zwraca uwagę, że nie są to wyłącznie neutralne komunikaty dla mieszkańców, ale także materiały polemiczne i polityczne, krytykujące między innymi aktywność społeczną oraz korzystanie z prawa dostępu do informacji publicznej. To prowadzi do kolejnego pytania: czy urzędnik może w ramach obowiązków służbowych prowadzić komunikację, która ma charakter politycznej walki?
W ocenie autora odpowiedź wiceburmistrz Elwiry Ślimak otwiera poważny problem. Jeżeli profil jest służbowy, powinien być jawny, neutralny i dostępny dla mieszkańców. Jeżeli jest prywatny, nie powinien być przedstawiany jako element pracy urzędnika finansowanej z publicznych środków.
Cała sprawa pokazuje szerszy mechanizm: lokalna władza chętnie korzysta z mediów społecznościowych, ale nie zawsze jasno rozdziela promocję urzędu, promocję polityczną i prywatne profile osób publicznych. A tam, gdzie pojawiają się publiczne pieniądze i obowiązki służbowe, mieszkańcy mają prawo pytać, kontrolować i domagać się jasnych zasad.

Napisz komentarz
Komentarze