Niedziela, 25.08.2019

Odsłaniamy pomniki, ale nie rozumiemy - bo jaki inny naród, pozwolił by sobie na to, by syn sowieckiego kolaboranta został europosłem?

  • 06.06.2019, 10:09 (aktualizacja 06.06.2019, 18:30)
  • redakcja RTO
Odsłaniamy pomniki, ale nie rozumiemy - bo jaki inny naród, pozwolił by sobie na to, by syn sowieckiego kolaboranta został europosłem?
W lesie pod Starym Grodkowem odsłonięto pomnik upamiętniający żołnierzy Henryka Flamego. -"Nie mogąc pokonać żołnierzy Bartka w boju, postanowiono unicestwić ich podstępem"- . Czytamy, słuchamy i nie rozumiemy.

- Stalin śmieje się zza grobu, kiedy patrzy na europejski mandat  Włodzimierza Cimoszewicza i jemu podobnych - To smutne, ale prawdziwe. Polska została połamana mentalnie przez Sowietów tak mocno, że nie pamiętamy już kim jesteśmy - mówią znawcy historii.

Sowieciarz lepszy niż volksdeutsch
Powyższe stwierdzenie samo w sobie jest kolejnym faux pa. Bo, czy trzeba być znawcą historii, by mieć wiedzę, kto był przyjacielem Polski, a kto wrogiem? To niewygodne pytanie staje przed nami za każdym razem, gdy wraca temat zbrodni Sowietów i współpracujących z nimi polskich zdrajców. Zadziwiające jest to, że Polacy świetnie rozumieją, że bycie volksdeutschem oznaczało zdradę i zasługiwało na pogardę, odmiennie jednak bycie sowieciarzem i współpraca z równie zbrodniczym reżimem była i jest do dzisiaj traktowana inaczej. To niekwestionowany sukces, nie tylko Sowieckiej propagandy, ale także postawy Jałty i Teheranu i Poczdamu w wykonaniu Churchilla, Roosevelta, a później Trumana.

Marian Cimoszewicz ojciec Włodzimierza walczył z AK po stronie Sowietów
Mikołaj Marian Cimoszewicz uczestniczył w likwidacji polskiego podziemia. Współdziałał ze zbrodniczym wrogim wobec naszej ojczyzny Stalinowskim reżimem. Czyli jeśli nazywał siebie Polakiem, musiał być zdrajcą. To chyba oczywiste. Żaden Niemiec, Brytyjczyk, Amerykanin nie nazwał by tego inaczej. Dlaczego my Polacy mamy z tym taki problem?

Ostatecznie Marian Cimoszewicz został pozbawiony uprawnień kombatanckich. Trudno się temu dziwić, bo skoro wprowadzał sowieckie panowanie na polskiej ziemi, to raczej zasłużył na tytuł bohatera Związku Sowieckiego, a nie Polski.

Dziś to znana historia, ale w latach 90-tych, Włodzimierz Cimoszewicz dostawał wypieków na twarzy. - https://www.salon24.pl/u/nick/302156,plk-marian-cimoszewicz-z-informacji-wojskowej

 

Ale wróćmy do dnia dzisiejszego.
W lesie pod Starym Grodkowem odsłonięto pomnik upamiętniający żołnierzy Henryka Flamego. "Nie mogąc pokonać żołnierzy Bartka w boju, postanowiono unicestwić ich podstępem", czytamy w komunikacie prasowym.

 

 

Biskup opolski Andrzej Czaja podkreślał w trakcie uroczystej mszy polowej, jak ważna jest pamięć o tych tragicznych wydarzeniach.

- Chcemy modlić się za wszystkich pomordowanych żołnierzy wyklętych i o taką dobrą pamięć, abyśmy z tej dobrej pamięci umieli zawsze czerpać jak najlepsze wnioski, że wolność, za którą inni życie oddali, trzeba szanować, trzeba się o nią troszczyć i rozwijać - powiedział biskup.


- Oddziały Henryka Flamego, które działając przez kilkanaście powojennych miesięcy siały postrach wśród funkcjonariuszy narzuconego naszemu narodowi reżimu z dnia na dzień przestały istnieć. Nie mogąc pokonać żołnierzy Bartka w boju, postanowiono unicestwić ich podstępem - czytamy w liście od prezydenta Andrzeja Dudy.


- Wszyscy oni mieli jedną ideę, walkę do ostatniej kropli krwi o wolną Polskę. Ta mała garstka nie miała najmniejszych szans przy komunistycznym, bestialskim reżimie - przypominała córka mjr. Flamego, Alicja Reinhard-Flame, podkreślając, że choć pomnik upamiętnia tragiczne wydarzenia, cieszy się, że udało jej się dożyć czasu, w którym żołnierze niezłomni zostali zrehabilitowani.

- Jeżeli zapomnielibyśmy o tych, którzy walczyli o naszą wolność, naszą niepodległość w tamtym mrocznym, stalinowskim okresie, to znaczy, że ich ofiara poszłaby na marne, co znaczy, że ich wysiłek był bezcelowy - mówił wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej prof. Krzysztof Szwagrzyk

 

Pozostały nam tylko pomniki, bo pamiętamy, ale nie rozumiemy.
W miejscu, w którym stanął obelisk w 1946 roku w ramach operacji Lawina, komuniści zwabili pod pozorem wyjazdu na zachód, a następnie zamordowali część podkomendnych mjr. Henryka Flamego. On sam został zastrzelony rok później przez milicjanta w Zabrzegu pod Czechowicami.

Historia powinna nam pomóc zrozumieć, kto jest naszym przyjacielem, a kto wrogiem. Niestety mamy z tym problem. Nie lubimy oceniać przeszłości, ale czy Polacy oddaliby równie chętnie swoje głosy na syna hitlerowskiego zdrajcy? W czymże Stalin był lepszy od Hitlera, skoro w bestialstwie i liczbie zbrodni byli sobie równi. Różnica jest  taka, że Stalin wojnę wygrał (razem z Amerykanami i Brytyjczykami), a Hitler wojnę przegrał, podobnie jak Polska. Miejmy wreszcie odwagę się do tego przyznać, a pomoże nam to w lepszym gospodarowaniu własnym krajem.

 

Marcin Miłkowski

redakcja RTO
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (8)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

TAK
TAK 07.06.2019, 12:49
Okulicki i Pełczyński mogli być nawet wtyczkami NKWD (część dokumentów z rosyjskich archiwów na to wskazuje), a jeśli nawet nie, to byli na pewno pożytecznymi idiotami. Stalin zacierał ręce mając taki "pomocników" do rozwiązania sprawy polskiej.

Zgadzam się całkowicie z tym, że powstanie Ww było bezsensowne, a jego wynik, był na rękę wyłącznie Sowietom.

To wszystko nie zmienia faktu, że Jaruzelski i Marian Cimoszewicz i inni komuniści to zdrajcy, ponieważ z definicji zdrada to działanie na rzecz obcego Państwa, które ma wrogie zamiary wobec Państwa własnego.
Oni to własnie zrobili - więc byli zdrajcami, kolaborantami (patrz definicja) ze zbrodniczym Związkiem Sowieckim.

Teraz sowiecierze próbują te pojęcia rozmyć, ale jak rozmyć coś tak oczywistego jak zdradę ojczyzny?

Argumentem sowieciarzy jest to, że także w AK zdarzały się czyny niegodne i działania odwetowe wobec ludności wspomagającej bolszewików.
Jednak trudno, żeby takie incydenty mogły dawać rozgrzeszenie dla całej agentury Sowieckiej na terenach Polski począwszy od lipnego PKWN po zbrodnie, denuncjacje na gestapo działaczy niepodległościowych (polscy komuniści zajmowali się tym na zlecenie sowietów już w trakcie okupacji sowieckiej od 17 września 1939).

Próba rozgrzeszania zdrajców, którzy pomagali zniewolić cały kraj na 50 lat i popierali oderwanie od Polski połowy terytorium to prawdziwy HIT schizofrenicznej anty-historii.
yuds
yuds 07.06.2019, 07:33
https://dzieje.pl/aktualnosci/…
Janusz Pawłowski
"Generał Okulicki podjął kolejną straceńcza decyzję, wydał poprawny rozkaz, ale opatrzony jednak straceńczym przekazem do członków AK, narażając ich na bezprzykładny, tragiczny los, łatwy do przewidzenia przez rozumnego polityka. Wepchnął ich poleceniem zawartym w rozkazie w paszczę "lwa".
Rozkaz z takim komentarzem po niedługim zasie trafił do NKWD i wyzwolił wojną domowa, która pozbawiła Polskę najbardziej patriotycznej społeczności, która stanowić mogła w przyszłości trzon legalnego oporu.
Należało wydać wtedy rozkaz zgodny z ustalonymi decyzjami w Teheranie i Jałcie, bo one były nieodwracalne, a nie były dowolnymi decyzjami trzech starszych panów, tylko wynikiem przebiegu sytuacji frontowych. Odpowiedzialny za losy narodu polityk powinien umieć ocenić polityczną przyszłość i podejmować decyzje zgodną z oczekiwanym rozwojem najbliższej historii. Żołnierze wyklęci nie przynieśli Polsce żadnej korzyści, a obecna ich gloryfikacja nie przysparza im splendoru. Byli potrzebni Polsce jako budowniczowie, a nie straceńcy.."


Nigdy nie byli osądzeni za mordy na cywilach, Polakach. Dla mnie nie są warci pomników, tak jak i ten wymieniony w artykule. Sorry Panie Redaktorze, moja wiedza opiera się na wspomnieniach mojego dziadka, więźnia obozu koncentracyjnego.

https://www.tygodnikprzeglad.p…

"Prokurator IPN: zabójstwa furmanów i pacyfikacji wsi w styczniu i lutym 1946 r. nie można utożsamiać z walką o niepodległy byt państwa" - trudno tego pana posądzić o miłość do komunistów...
pozdrawiam
pozdrawiam 07.06.2019, 12:52
Wiedza Pańskiego dziadka jest bezcenna. Zachęcam do studiowania bardzo ciekawej literatury - opartej na setkach podobnych świadectw, ich ogrom i pełna dokumentacja historyczna dają szerszy ogląd na całość tej trudnej problematyki.
HH
HH 07.06.2019, 00:20
racja. hitlerowski denuncjator dostałby wyrok i czapę, sowiecki denuncjator wychował syna na premiera "wolnej" Polski. - chichot historii
Nowy bolek
Nowy bolek 08.06.2019, 13:40
Dzieki takim bohaterom mamy wolny kraj, ci nowi bohaterowiie kazali nam wziac sprawy w swoje rece a sami pobrali pola, fabryki, domy, mieszkania za friko i dalej chca zeby bylo jak bylo
uyyuuy
uyyuuy 09.06.2019, 00:07
Niezły sarkazm. Mam nadzieję, że wiesz jednak dlaczego mamy "wolny kraj"

Ano dlatego, że Reagan kilkoma sprytnymi posunięciami doprowadził rosyjska gospodarkę na skraj bankructwa.

Miedzy innymi i doprowadził do obniżenia cen ropy naftowej i zbrojeń w kosmosie. Radziecka gospodarka oparta na surowcach nie wytrzymała tego tempa i pojawiła się szansa wyrwania się z wpływów osłabionego mocarstwa.

Mogliśmy się wyrwać bo sowiety miały chwilę słabości. Nie dlatego, że byliśmy tak dzieli, albo jesteśmy narodem wybranym, lub komuniści na to pozwolili.
Adam
Adam 06.06.2019, 18:35
brawo redaktorze!!!
Kolaboracja - definicja
Kolaboracja - definicja 06.06.2019, 12:52
Kolaboracja (łac. ko – przedrostek oznaczający „razem, wspólnie” + łac. laborare – „pracować”) – współpraca z nieprzyjacielem, okupantem; kolaborant, kolaboracjonista – współpracujący z wrogiem, zaborcą.

Pozostałe