W jaki sposób UOP i Sądy zniszczyły ogromną prywatną firmę, na podstawie dowodów, które ktoś ukradł z depozytu sądowego.

  • 14.06.2020, 14:12
  • redakcja RTO
W jaki sposób UOP i Sądy zniszczyły ogromną prywatną firmę, na podstawie dowodów, które ktoś ukradł z depozytu sądowego.
To sytuacja podobna do tej z firma Optimus Romana Kluski. Wygląda na to, że po okrągłym stole w Polsce ogromne interesy bez przeszkód mogła robić tylko nomenklatura zakorzeniona w PRL.

To jak scenariusz gangsterskiego filmu z lat 50 PRL, dzieje się jednak w Polsce w 2019 roku.

Po 18 latach procesu przedsiębiorca oskarżony na podstawie dowodów, które zniknęły z depozytu sądowego zostaje skazany na 3 lata więzienia. Firma handlująca i produkująca nawozy sztuczne miała zasoby by planować przejęcie takiego giganta jak AZOTY KĘDZIERZYN. Właściciel został oskarżony m.in o to, że jako osoba fizyczna sprzedał własnej spółce działkę po zawyżonej cenie, choć operat szacunkowy wykonał biegły z listy wojewody. 

Sąd jednak wziął pod uwagę ekspertyzy finansowe biegłych, z których jeden został skreślony z listy biegłych zgodnie z wyrokiem, w którym został uznany winnym fałszowanie ekspertyz przed sądem. Dokumenty finansowe, na podstawie których powstała ta ekspertyza zniknęły z depozytu sądowego. Mimo, to w październiku 2019 roku, po 18 latach procesów właściciel firmy został skazana na 3 lata bezwzględnego więzienia.

 

Kto był poszkodowanym?

To jest prawdziwa komedia. Śledząc materiał słyszymy, że poszkodowanym była firma należąca do rzekomego sprawcy. Pieniądze jakie udziałowiec jako osoba fizyczna uzyskał ze sprzedaży swojej prywatnej działki własnej firmie wykorzystał na dokapitalizowanie tejże spółki. Czy zamiast wnieść aportem działkę do spółki sprzedał ja firmie, i podniósł w spółce kapitał. Na jedno wychodzi. 

Popatrzmy na samorządową praktykę do jakiej dochodzi na co dzień. Kiedy poszkodowaną jest np. Gmina przez gminnych urzędników, osobą upoważniona do zgłoszenia przestępstwa jest burmistrz. Samorządowcy niezwykle rzadko ścigają się nawzajem, najczęściej nie walczą o to by ukarać innych urzędników. Prokuratura bardzo często uznaje, że skoro gmina (poszkodowany) nie skarży się do prokuratury, to nie ma przestępstwa. I tu koło się zamyka - ręka rękę myje.

Kto więc miał u licha interes, żeby udowadniać na siłę i wbrew logice, że przedsiębiorca sam siebie okradł. To się nie trzyma kupy.

redakcja RTO

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (4)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Ola
Ola 14.06.2020, 18:56
jak nic ruska mafia
Anton
Anton 14.06.2020, 17:14
To jest kwestia suwerenności państwa, które ma obowiązek opieki nad takimi strategicznymi przedsiębiorstwami.
Anton
Anton 14.06.2020, 17:13
Sprawami takiego kalibru nie może zajmować się Sąd rejonowy, ani lokalna prokuratura. W grę wchodzą za duże pieniądze. Tylko prokuratura krajowa i to w świetle jupiterów wszystkich mediów.
To jest biznes na poziomie nie tylko krajowym - zgadzam się z przedmówcą. Zniszczenie takiej firmy jest w polu działania służb specjalnych obcych państw i grubej mafii.
Jakiś nieszczęsny sędzia sadu rejonowego jest za słaby na takie coś - za duże ryzyko korupcji, nacisków, szantażu, ukrytych morderstw, dziwnych samobójstw itp.
JEJEJE
JEJEJE 14.06.2020, 14:31
To musi być akcja służb specjalnych i np. GRU lub podobnych. Firmy generujące miliardy musza mieć do ochrony armię zabójców, wymiar sprawiedliwości, wojsko, dyplomację itp. To jest kaliber, dla którego prowadzi się tajne akcje na poziomie wywiadów mocarstw.

Pozostałe