Kontuzjowany informatyk pobił komandosa - takie bajki tylko w policji.

  • 12.12.2020, 00:14 (aktualizacja 12.12.2020, 19:46)
  • redakcja RTO
Kontuzjowany informatyk pobił komandosa - takie bajki tylko w policji.
Jak mówi były policyjny informatyk Krzysztof Cudecki ze Strzelec Opolskich, od dawna był na celowniku. Wiele spraw w policji nie podobało mu się. Zgłaszał nieprawidłowości, pisał raporty. Nie potrafił zaakceptować bylejakości i tuszowania spraw. Ostatnia sprawa jaką wytoczył mu jego przełożony to napaść na funkcjonariusza.

 

Główni aktorzy: kontuzjowany informatyk i komendant - komandos.

Krzysztof Cudecki to policyjny technik kryminalistyki, 27 lat służby w policji, egzaminator kandydatów na kierowców, lat 48, nigdy nie był sportowcem. Od paru lat zmagał się z poważną kontuzją prawego kolana (4 operacje) i świeżym urazem prawego barku. Z powodu barku od kilku tygodni był na chorobowym przygotowując się do poważnej operacji w szpitalu w Głuchołazach. Czekał na telefon z oddziału. Pan Krzysztof jest praworęczny, ból ramienia jest tak dotkliwy, że podczas otwierania drzwi musiał pomagać sobie lewa ręką. Cudecki nie jest okazem zdrowia, w tym czasie zmagał się także z kwalifikującą się do kolejnej operacji kontuzją kolana po wypadku motocyklowym, i obustronnym zapaleniem ścięgien Achillesa, w obu nogach. Ścięgna to konsekwencja oszczędzania kolana.

Witold Apolinarski: w 2018 komendant policji w Strzelcach Opolskich, były komandos, instruktor samoobrony, w latach 1992 - 1996 w pododdziale antyterrorystycznym policji, potem dowódca samodzielnej jednostki prewencji podlegającej komendzie wojewódzkiej w Opolu. Na zakończenie służby komendant policji w Strzelcach Opolskich w latach 2017 - 2018, nieoficjalnie mówiło się o możliwym awansie na zastępcę komendanta wojewódzkiego w Opolu. Na emeryturze, na którą przeszedł niedługo po opisanych wydarzeniach właściciel strzelnicy sportowej.

Dlaczego stan zdrowia obu Panów jest taki ważny? Poniżej okaże się, że według policji kontuzjowany informatyk miał znokautować w kilka sekund zawodowego komandosa. 

 

Informatyk został wezwany do rozliczenia się z zawartości szafy pancernej.

Sprawa rzekomego pobicia komendanta jest wierzchołkiem góry lodowej. Krzysztof Cudecki przez lata zgłaszał nieprawidłowości: np. podejrzanie dziwne wyroki sądowe, nieprawidłowości związane z procesem szkolenia i egzaminowania kierowców.

Jednak organa ścigania zamiast zająć się sygnalizowanymi nieprawidłowościami, zajęły się zgłaszającym je policjantem. Na tym tle narastał konflikt pomiędzy policjantem, a Komendą Wojewódzką Policji w Opolu, do której zgłaszał patologie. Jak mówi Krzysztof Cudecki, - najwyraźniej nowy komendant Witold Apolinarski postawił sobie za cel uciszenie Cudeckiego. Pojawiło się kilka oskarżeń wyssanych z palca dotyczących rzekomych uchybień w służbie, sprawy zakończyły się umorzeniami.

Ostatnia z nich przerosła jednak wszystkie inne, także poziomem absurdu, mimo to trafiła do prokuratury. Akt oskarżenia sporządził asesor Piotr Kowalski, kolejne rozprawy prowadzi sędzia Piotr Domagała w SR Strzelce Opolskie. Proces nadal trwa.

Pod koniec 2018 Krzysztof Cudecki planował odejść z policji. Po 26 latach służby mógł mieć ochotę na zmiany. W lutym 2018 przebywał na L4 przygotowując się do operacji kontuzjowanego prawego barku. Pomimo, chorobowego umówił się z komendantem, by zdać zawartość szaf pancernych. W szafach znajdowały się dane informatyczne, dokumenty tajne i jego broń służbowa. Komisja składała się z 7 osób. Wszystkie przebywały w pomieszczeniu, spotkanie było oficjalne. 

 

Cudecki obawiał się "podrzutki".

Sprawa wydarzyła się 19 lutego 2018 w komendzie policji w Strzelcach Opolskich. Słusznie, czy nie, Krzysztof Cudecki wyznał, że obawiał się, że do szaf, za których zawartość był odpowiedzialny zostanie coś podrzucone by go obciążyć. Dlatego zależało mu, by mimo L4 rozliczyć się z ich zawartości. Jak pamiętamy czekał na operację, miał umówiony termin. Realne podstawy, by się obawiać miał, gdyż wcześniej komendant Apolinarski zawiadamiał już prokuraturę o rzekomym nielegalnym oprogramowaniu Cudeckiego, oskarżenia nie potwierdziły się.

W zeznaniach świadków czytamy, że Cudecki przyszedł do komendy znienacka. To nieprawda, ponieważ mamy screeny SMS-ów, pomiędzy nim, a komendantem, w których komendant polecił mu przyjść w dniu dniu roboczym w godzinach pracy kancelarii. Krzysztof Cudecki tak zrobił. Po krótkiej rozmowie z zastępcą komendanta Arkadiuszem Chętnickim, powołano na szybko komisję, a Chętnicki wyraził zgodę na komisyjne opróżnianie szaf.

Skąd o tym wiemy? Cudecki z obawy przed mataczeniem swoim byłych kolegów przygotował dyktafon, na którym nagrał ponad godzinę rozmów. Wygląda na to, że miał się czego obawiać, bo cześć świadków później zeznała inaczej. Twierdzą, że zabroniono Cudeckiemu otwierania szaf pancernych. Nagranie jednak pokazuje, że opróżniano szafy przy udziale komisji i protokołowano ich zawartość.

Dodatkowy dowód na to, że komendant Chętnicki wyraził zgodę na komisyjne spisanie zawartości szaf, to przesłuchanie Chętnickiego przeprowadzone przez rzecznika dyscyplinarnego policji, w którym komendant stwierdził, że uzyskał telefoniczną zgodę na te czynności od prokuratora rejonowego Iwony Kanturskiej. Telefon do prokuratora wykonał w międzyczasie, ponieważ prowadzono wówczas śledztwo dotyczące rzekomego nielegalnego oprogramowania. Okazało się później, że nie było żadnych nieprawidłowości. (redakcja posiada protokół tego przesłuchania).

 

Świadkowie twierdzą, że szaf nie wolno było otwierać. Czy kłamią i kto im kazał?

Niestety z niewiadomych przyczyn, ani prokurator, ani sędzia nie dopuścili dowodu z nagrania. Dlaczego nie wolno użyć nagrań w procesie? Bo okazałoby się, że wszyscy kłamią?

Cudecki obawiał się "podrzutek". Niestety miał rację, pendrive z kodami do systemów niejawnych, który przekazał komendantowi Chętnickiemu (jest to na nagraniu) znalazł się później, podrzucony w jednej z szaf przeszukiwanych przez BSW - przeszukaniem kierował Edward Flaga, dzisiejszy komendant policji w Nysie.

Dlaczego sędzia nie jest zainteresowany w dopuszczeniu dowodu z nagrania? Takich pytań w tym postępowaniu są dziesiątki.

 

Magiczny bark komendanta

W obecności całej komisji, kiedy Cudecki, otworzył drugą szafę zainterweniował komendant Apolinarski. Niestety podczas swojej interwencji uszkodził sobie poważnie lewy bark. Po kontuzji wylądował na szpitalnym SOR. Jak to się stało? Mimo 9 świadków wydarzenia, nikt poza oskarżanym dziś o napaść na komendanta informatykiem, nie jest w stanie tego wytłumaczyć.

 

Dwie główne wersje wydarzeń

A) Wersja komendanta komandosa:

Komendant Apolinarski twierdzi, że informatyk Krzysztof Cudecki otwierał szafę pancerną, a on (komendant) chciał zapobiec jej otwarciu. Doskoczył więc do szafy, zasłaniając ją swoim ciałem (raczej dobiegł, bo dystans do szafy to kilka metrów) i wówczas informatyk napierając na niego ciałem wypchał go poza obrys szafy. Następnie, kiedy informatyk otworzył drzwi szafy pancernej na oścież, komendant twierdzi, że wskoczył pomiędzy wnętrze szafy, a otwarte drzwi.

Wówczas według komendanta rozpoczęło się szarpanie drzwiami. komendant twierdzi, że chciał zamknąć drzwi szafy (to dość trudne, bo żeby to zrobić musiałby zamknąć się w szafie). Według komendanta informatyk ciągnął szafę, by ją otworzyć.

Tu zaczyna się robić coraz dziwniej, bo komendant, były komandos, specjalista sztuk walki ulicznej, człowiek zdrowy i sprawny fizycznie miał ciągnąć obiema rękami za górną krawędź drzwi, zaś informatyk, człowiek, który całe życie pracował siedząc, lewą ręką miał utrzymać szamoczącego się osiłka. Pamiętajmy, że prawy bark informatyka czekał na operację, a informatyk z powodu dotkliwego bólu, nie był w stanie prawa ręką otworzyć drzwi.

Dalej jest jeszcze ciekawiej. W nieokreślonym przez komendanta momencie doszło do urazu barku, także w nieokreślony sposób. Ale jak twierdzi komendant-komandos stało się to w kontakcie z ciałem informatyka, Niestety dla tej wersji, biegły sądowy stwierdził, że uraz barku komandosa powstał: prawdopodobnie wyniku uderzenia obiektem tępym lub tępokrawędzistym zadanym w okolice lewego obojczyka od przodu.

Podczas sporządzania ekspertyzy biegły zażądał, by ponownie przesłuchać Apolinarskiego, bo nie mógł zrozumieć jak doszło do urazu "tępym narzędziem" - jeszcze raz przesłuchano komendanta. Niestety Apolinarski nie był w stanie tego logicznie wyjaśnić, co nie przeszkodziło prowadzić sprawy dalej.

 

B) Wersja informatyka

Dla czytelników liczących na łamanie zasad fizyki ostrzegam, że ta wersja jest całkiem zwyczajna, nawet nudna:

Informatyk relacjonuje, że gdy otwierał szafę pancerną, kiedy drzwi były w połowie otwarte, komendant doskoczył z drugiej części pomieszczenie i z uniesionymi w bokserskim geście rękoma (komendant jest czynnym trenerem samoobrony) natarł na informatyka uderzając go łokciem w ramię. W ten sposób odepchnął go gwałtownie od szafy. (są na to zdjęcia z obdukcji - cios łokciem spowodował wyraźne sińce).

Niestety dla komendanta atakując z dużą szybkością na informatyka przypadkiem zderzył się centralnie lewym barkiem z ogromna siłą z otwartymi drzwiami ciężkiej szafy pancernej. Nieszczęśliwie dla komendanta drzwi nie poddały się, bo w trakcie zderzenia stanęły na sztorc.

 

Nikt nic nie widział, czy wszyscy, wszystko widzieli?

Na sali przebywało, aż 9 osób! Ich zeznania są niespójne. Większość mówi, że nic nie widziała. Żadna z tych osób, nie jest w stanie wyjaśnić mechanizmu w jaki komendantowi został zadany cios, który biegły później określił jako - powstały prawdopodobnie wyniku uderzenia obiektem tępym lub tępokrawędzistym zadanym w okolice lewego obojczyka - , bo chyba nikt nie uwierzy, że kontuzjowany informatyk, naprawdę jest tajemniczym Ninją, potrafiącym zadawać ciosy gołymi dłońmi przypominające tępokrawędziste narzędzie?

Ciekawa jest wersja kadrowej , która twierdziła w prokuraturze, że całe zajście trwało kilka minut. Jednak kilka minut, to czas w jakim odbywa się runda walki bokserskiej, każdy funkcjonariusz w pokoju chcąc, czy nie chcąc widziałby cały jej przebieg. W sądzie kadrowa zmieniła zeznania i oceniła, że zdarzenie trwało kilka sekund!

Naczelnik wydziału kryminalnego funkcjonariusz Iwona Górecka, synowa byłego komendanta Jana Góreckiego z Brzegu, czyli osoba fachowa, z bogatymi tradycjami rodzinnymi w policyjnej robocie, zeznała także, że widząc szamotaninę podbiegła do informatyka, chwyciła za ramię i perswadowała mu, żeby nie krzywdził komendanta. Nie pamięta jednak żadnych szczegółów, choć jak twierdzi widziała wszystko - na wprost -.

Pani funkcjonariusz Górecka nie potrafi także wyjaśnić mechanizmu uszkodzenia barku komendanta. To dziwne biorąc pod uwagę fakt, że będąc naczelnikiem wydziału kryminalnego z pewnością jest najwybitniejszym specjalistą od tej roboty w powiecie strzeleckim.

 

Pozostałe zeznania - kolejne dziwne okoliczności.

Na przykład jak relacjonuje Krzysztof Cudecki: Komendant Apolinarski opisał układ pomieszczenia, który nie odpowiadał prawdzie. Niestety dla jego wersji zdarzeń, wszystkie inne osoby (nawet te sprzyjające oskarżeniu) przed sądem potwierdziły, że meble stały inaczej. W jakimś czasie po wydarzeniach, meble zostały przesunięte tak, by odpowiadały wersji komendanta, okazało się jednak, że złożonych wcześniej zeznań świadków wycofać się nie da, więc przeprowadzka, która mogła świadczyć na korzyść wersji komendanta spaliła na panewce.

 

 

Dlaczego w takich okolicznościach w ogóle doszło do wniesienia oskarżenia?

Czy dlatego, że oskarżającym jest ustosunkowany komendant policji? Ktoś, o kim mówiło się, że może zostać zastępcą komendanta wojewódzkiego.

Sędzia Piotr Domagała SR w Strzelcach Opolskich nie chce poznać dowodów?

Sędzia, podobnie jak prokurator, nie wydaje się być zainteresowany wyjaśnieniem wszystkich okoliczności. Skąd te wnioski? Sędzia prowadzący odrzuca większość wniosków dowodowych, takie jak choćby to, że Apolinarski był komandosem, nie zgadza się na eksperyment procesowy, nie zgadza się na analizę zdarzenia przez biegłego. Dlaczego?

_____

wideo ciekawostki - Apolinarski komandos

Witold Apolinarski - podinspektor Witold Apolinarski, dowódca Samodzielnego Pododdziału Prewencji Policji w Opolu
 

 


_________________________


Krzysztof Cudecki, rozkazem personalnym swojego przełożonego - komendanta komandosa Apolinarskiego, w lipcu 2018r., jeszcze przed wydaniem opinii biegłego medycyny sądowej do śledztwa, został w trybie administracyjnym zwolniony ze służby w policji w związku z rzekomym popełnieniem przestępstwa. Po pół roku został do służby przywrócony, a po kolejnych 3 miesiącach, w czerwcu 2019r.,ponownie zwolniony dla dobra służby. Tym razem przez Komendanta Wojewódzkiego Policji w Opolu. Chociaż przez swoich przełożonych został już osądzony, do dzisiejszego dnia nie poznał modusu operandi swojego rzekomo przestępczego działania. Kilka miesięcy po zdarzeniu, na własny koszt, uzyskał opinię medyczną o swoim stanie zdrowia, sporządzoną przez biegłego medycyny sądowej o specjalności ortopedia z listy biegłych sądu okręgowego jednego z ościennych województw. Opinia rzetelna, fachowa i profesjonalna. Niestety w województwie opolskim nie do przyjęcia. To nie ten układ ... Warto również wspomnieć o wyjątkowym zbiegu okoliczności, jaki miał miejsce w lutym 2018r. Kiedy Cudecki niszczył bark komendanta równolegle na Opolszczyźnie toczyły się śledztwa, w których na celowniku prokuratury byli opolscy funkcjonariusze komendy wojewódzkiej policji, Biura Spraw Wewnętrznych Policji i opolskiej prokuratury, a świadkiem i pokrzywdzonym w tych śledztwach był właśnie krewki strzelecki informatyk.

redakcja RTO

Zdjęcia (6)

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (48)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Protocool
Protocool 2 dni temu, 10:23
My tu o grupie przestępczej obejmującej sad prokuraturę i policję, a przyjaciel znalazł gdzieś u zamiast ó na rysunku.
To się nazywa miłość do języka polskiego.
Xeper
Xeper 12.01.2021, 08:37
Poprawcie sobie rysunek pod artykułem. Słowo "protokuł" piszemy przez ó - odmienia się nawet na protokoły.

PS. Byłem informatykiem w Policji tylko w innym województwie i powiem tak: Kto w Policji pracował ten się w cyrku nie śmieje. Pozdrawiam.
Mercedes klasa S
Mercedes klasa S 20.12.2020, 19:25
Jeżeli policja jest jak grupa przestępcza, to jprd, koniec złudzeń mamy tu Meksyk.
Ulala
Ulala 20.12.2020, 19:10
To jest grubymi nićmi szyte, gołym okiem widać, że coś tu nie teges z wersją komendanta.
Tvn24
Tvn24 16.12.2020, 20:13
Plotka głosi, że kierownictwo się zagotowało myśląc, że w szafach Pancernych mogą znajdować się kwity przygotowane do CBA, dotyczące numerów jakie mogły mieć miejsce na policji. Dlatego całe zamieszanie z szafą, akcjami BSW itd.
Andzia
Andzia 15.12.2020, 19:57
Ja bym dodała prokuratorowi pomocnictwo w popełnieniu przestępstwa z Art. 18. § 3, dlaczego?

Bo w trakcie śledztwa mimo, że komendant Apolinarski nie potrafił wyjaśnić jak powstał uraz zadany obiektem tępokrawędzistym i nawet biegly miał dylemat i prosił o powtórne przesłuchanie komendanta, bo sam nie mógł zrozumieć, nasz prokurator nie miał żadnych wątpliwości.
Argumentu, że był przepracowany też nie kupuje.

Miał czas by w bardzo obszernym piśmie oddalić wszystkie lub prawie wszystkie wnioski dowodowe oskarżonego.
A czego chciał oskarżony? Chciał pokazać prokuratorowi m.in pomieszczenie, w którym doszło do przepychanki, po to żeby obalić historie opowiadane przez Komendanta i jego świtę.
Prokurator nie był zainteresowany nawet wynikami obdukcji Cudeckiego, posiniaczonego przez komendanta, ani tym, że Cudecki lada dzień szedł na operację barku, więc był jak niepełnosprawny.
Prokurator za to, z uporem godnym lepszej sprawy, w piśmie na wielu stronach uzasadniał dlaczego nie interesują go żadne dowody przedstawiane przez oskarżonego - przecież miał już jedyne słuszne zeznania pobitego przez inwalidę komandosa, i to mu wystarczyło.
(Chyba do awansu)

Z powyższego wynoszę, że prokurator Piotr Kowalski świadomie na etapie śledztwa mógł udzielać pomocnictwa w popełnieniu przestępstwa. Zatem do niedopełnienia obowiązków i fałszywego oskarżenia trzeba dodać pomocnictwo.

Art. 18.
§ 3. Odpowiada za pomocnictwo, kto w zamiarze, aby inna osoba dokonała czynu zabronionego, swoim zachowaniem ułatwia jego popełnienie, (...) odpowiada za pomocnictwo także ten, kto wbrew prawnemu, szczególnemu obowiązkowi niedopuszczenia do popełnienia czynu zabronionego swoim zaniechaniem ułatwia innej osobie jego popełnienie.
Rafał
Rafał 16.12.2020, 00:07
Gdyby to była prawda, to trochę przerażajace.
To byłoby jak rytuał wejścia do gangu, „żebyś był nasz musisz popełnić zbrodnię”
To oczywiście figura retoryczna, ale budzi poważny niepokój, co do rzeczywistości, w której żyjemy.
Ludzie
Ludzie 14.12.2020, 21:40
Oczywiście formalnie trzeba napisać zawiadamiam o prawdopodobnym popełnieniu przestępstwa i takie oświadczenie dołączam do publicznego zawiadomienia.

Uczciwy prokurator powinien podjąć takie zawiadomienie z urzędu, bowiem wszystkie te przestępstwa są ścigane z oskarżenia publicznego.
Ludzie bez strachu
Ludzie bez strachu 14.12.2020, 21:05
3. Zawiadamiam o prawdopodobnym przestępstwie popełnionym przez asesora Prokuratury rejonowej w Strzelcach Opolskich Piotra Kowalskiego z Art. 231 §1 tj. niedopełnienie obowiązków, bowiem dopuścił się w wyżej opisanym śledztwie, rażącej niedbałości w analizie dowodów

Art. 231 kodeksu karnego
§ 1. Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia
lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego
lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

A także kierując fałszywe oskarżenie:

Art. 234. Fałszywe oskarżenie
Kto, przed organem powołanym do ścigania lub orzekania w sprawach o
przestępstwo, w tym i przestępstwo skarbowe, wykroczenie, wykroczenie
skarbowe lub przewinienie dyscyplinarne, fałszywie oskarża inną osobę
o popełnienie tych czynów zabronionych lub przewinienia
dyscyplinarnego,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia
wolności do lat 2.
Hipisi
Hipisi 15.12.2020, 19:32
To już nie asesor od 14 stycznia 2020 prokurator

https://pk.gov.pl/aktualnosci/…
Ludzie
Ludzie 14.12.2020, 21:04
Zawiadomienie o przestępstwie cd

2. Zawiadamiam ponadto o prawdopodobnym przestępstwie składania fałszywych zeznań przez całą grupę policjantów świadków wydarzenia z 19 lutego 2018 roku, co stanowi przestępstwo z Art. 233, ich nazwiska i zakres odpowiedzialności zostanie opisany w późniejszym terminie.
Ludzie
Ludzie 14.12.2020, 20:57
Społeczne zawiadomienie o przestępstwie:

Prokurator generalny.

1. Zawiadamiam, że były komendant policji w Strzelcach Opolskich, Witold Apolinarski prawdopodobnie popełnił przestępstwo polegające na fałszywym zawiadomieniu o przestępstwie, które miało być popełnione przez Krzysztofa Cudeckiego i polegać na naruszeniu nietykalności cielesnej funkcjonariusza policji w osobie zawiadamiającego Witolda Apolinarskiego, co miało mieć miejsce w dniu 19 lutego 2018. A także przypisaniu Krzysztofowi Cudeckiemu sprawstwa urazu lewego barku, który zgodnie z ekspertyzą biegłego został opisany jako uderzenie obiektem tępokrawędzistym od przodu w okolice lewego obojczyka poszkodowanego i faktycznie był następstwem nieszczęśliwego wypadku tj. zderzenia Witolda Apolinarskiego z drzwiami szafy pancernej, którego dokonał sam poszkodowany poprzez nieostrożne zachowanie podczas interwencji siłowej wobec Krzysztofa Cudeckiego.

Art. 238.
Kto zawiadamia o przestępstwie, lub o przestępstwie skarbowym organ powołany do ścigania wiedząc, że przestępstwa nie popełniono, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Ponadto w toku postępowania karnego Witold Apolinarski świadomy odpowiedzialności karnej składał fałszywe zeznania, co stanowi przestępstwo z Art. 233 kk.

Art. 233 kk.
§ 1. Kto, składając zeznanie mające służyć za dowód w postępowaniu sądowym lub w innym postępowaniu prowadzonym na podstawie ustawy, zeznaje nieprawdę lub zataja prawdę, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Tak jak napisane powyżej, uraz barku powstał w wyniku zderzenia poszkodowanego z drzwiami szafy pancernej, bez czynnego udziału Obwinionego o ten czyn Krzysztofa Cudeckiego w momencie fizycznego ataku jakiego dokonał Witold Apolinarski na obwinionego.

W wyniku tego ataku Witold Apolinarski uderzył z dużą siłą łokciem w lewe ramię Krzysztofa Cudeckiego, powodując w ten sposób obrażenia opisane w Art. 157 § 2. kk

Art. 157 § 2.
Kto powoduje naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia trwający nie dłużej niż 7 dni,

Ponadto Witold Apolinarski prawdopodobnie nakłaniał do fałszywych zeznań m.in Iwonę Górecką pełniąca funkcję naczelnika wydzialu kryminalnego w KPP Strzelce Opolskie oraz innych policjantów, co stanowi przestępstwo z Art. 18. § 1.

Art. 18. § 1. Odpowiada za sprawstwo nie tylko ten, kto wykonuje czyn zabroniony sam albo wspólnie i w porozumieniu z inną osobą, ale także ten, kto kieruje wykonaniem czynu zabronionego przez inną osobę lub wykorzystując uzależnienie innej osoby od siebie, poleca jej wykonanie takiego czynu.
Hhmmm
Hhmmm 13.12.2020, 23:17
Przepychanki, przepychanki...
Ale po co Cudecki przynosił do pracy swój sprzęt informatyczny??? Czy policyjny informatyk powinien pracować na prywatnym sprzęcie? Jaki a w tym cel? I dlaczego tak bardzo chciał przyjechać w weekend? Śmiech na sali, ale tu w opolskim pośmiać się nie można, bo będzie się posądzonym o przynależność do jakiejś mafii! Ha ha
Przestań bredzić
Przestań bredzić 13.12.2020, 23:57
a dlaczego pani Józia nosi kalesony, coś w tym musi być
przestań bredzić debilu
przestań bredzić debilu 13.12.2020, 23:56
a dlaczego pani Józia nosi kalesony, coś w tym musi być
Agaton
Agaton 13.12.2020, 15:02
Fakty:
1. Cudecki otworzył szafę, za którą był odpowiedzialny w obecności komisji - to nie jest przestępstwo

2. Apolinarski chciał zamknąć tę szafę - to nie jest przestępstwo

3. Apolinarski uderzył łokciem Cudeckiego powodując obrażenia ciała - to jest przestępstwo

4. Apolinarski biegnąc zderzył się z drzwiami szafy pancernej - to jest nieszczęśliwy wypadek

5. Apolinarski przypisał sprawstwo swojego zderzenia z szafą Cudeckiemu - to jest przestępstwo

6. Apolinarski prawdopodobnie nakłonił innych policjantów do fałszywych zeznań - to jest przestępstwo

7. Policjanci fałszywie zeznali lub zataili prawdę - to jest przestępstwo.

8. Prokurator wysnuł nielogiczne wnioski z materiału dowodowego - to niekompetencja lub niedopełnienie obowiązków lub zmowa - dwa ostatnie To przestępstwo.

9. Jeżeli sędzia będzie działał wbrew logice, fizyce, doświadczeniu życiowemu i kpk i kk, popełni przestępstwo.

Matematyk
Matematyk 13.12.2020, 15:48
Zasad fizyki nie zmienisz, choćby sędzia był, nie wiem jak niezawisły, po wodzie chodził nie będzie.
Logopeda
Logopeda 13.12.2020, 14:18
Czytam i myśle, że nie ważne kto komu co powiedział. Komendant nie potrafi wyjaśnić jak otrzymał cios. To wystarczy, żeby wykazać, że kłamie.
Do tego wyglada na to, że nakłonił do fałszywych zeznań naczelnika wydzialu kryminalnego, zastępcę komendanta i jeszcze kilku innych policjantów.

Kryminał dla wszystkich, tylko kto wsadzi do paki policjantów? Dentyści?
Birowik
Birowik 13.12.2020, 22:14
A kto wtedy będzie borował zęby? Ludzie z BOR?
Anna
Anna 13.12.2020, 13:44
Skoro policja fałszywie oskarża, to kto w tym kraju rządzi? Ruska mafia?
Golum 2
Golum 2 13.12.2020, 12:53
Zobaczymy co zrobi sędzia, ale jego decyzje o odrzuceniu wniosków dowodowych, co miało wyjaśnić jak doszło do urazu obojczyka komendanta poprzez uderzenie od przodu obiektem tępokrawedzistym, nie napawają optymizmem, co do chęci wyjaśnienia sprawy.

Jeśli tak, można się obawiać, że sędzia także Współpracuje z Policjantami z komendy, którzy wydają się składać fałszywe zeznania co do mechanizmu powstania urazu komendanta.

Pamietajmy, że komendant, ani żaden z jego podwładnych nie wyjaśnił jak doszło do urazu.
Jprd
Jprd 13.12.2020, 12:55
Skoro to Wyglada na ustawkę, to całe kierownictwo policji powinno skończyć w więzieniu.
Golum
Golum 13.12.2020, 12:38
Apolinarski zderzył się z szafą i szuka kozła ofiarnego.
Fałszywie oskarżył, a co gorsza pół kierownictwa komendy policji składa fałszywe zeznania. Czy to znaczy, że policja w strzelcach to zorganizowana grupa przestępcza?
Takie jest mój prywatny wniosek po analizie faktów.
Podobno mamy wolność słowa więc mam prawo się wypowiadać.
>>>>
>>>> 13.12.2020, 10:07
Wszyscy podwładni komendanta mieli interes o motyw, żeby zeznawać fałszywie. Odmowa przeprowadzenia eksperymentu procesowego, czy choćby rekonstrukcji motoryki wydarzeń przez biegłego - tak jak przy wypadkach drogowych, robi z tego procesu sądową farsę.
Komendant uderzył się w paluszek, a boli go ucho i nikomu to nie przeszkadza.
Z paluszkiem oczywiście żart, bo chodziło o obojczyk i drzwi szafy, ale całkiem na miejscu.
Anioł Stróż
Anioł Stróż 13.12.2020, 09:46
Sprawa rzekomego pobicia komendanta Apolinarskiego bardzo wątpliwa.
Bo pomyślmy spokojnie: Cudecki czekający na operacje barku przychodzi podczas L4, by rozliczyć się z zawartości szafy pancernej, 7 osobowa komisja mozolnie przez godzinę spisuje zawartość pierwszej z nich, aż tu nagle, gdy Cudecki otwiera drugą, komendant Apolinarski próbuje zablokować w połowie prace komisji i zamknąć drzwiczki???

To niedorzeczne. Potem cały oddział policji w składzie 7 osób, pod przywództwem komandosa, przygląda się jak Cudecki - nie wiadomo w jaki sposób wybija bark komendantowi??? Siedmiu na jednego nie dali rady?
Na sam koniec żaden ze świadków nie potrafi wytłumaczyć co uderzyło (tępokrawędziście) w obojczyk komendanta. Sam komendant także nie potrafi tego wytłumaczyć i kto jest winny?
Afera
Afera 12.12.2020, 23:12
Obszerny artykuł.osoba p. Krzysztofa Cudeckiego bardzo kontrowersyjna. Po jego odejściu problemy, które nie potrafił, a raczej nie chciał rozwiązać, rozwiązał pracownik cywilny. Komendant Apolinarski - to pierwszy Komendant, który miał "jaja" i nie kupił sobie spokoju w jednostce podnosząc "głównemu aktorowi tego artykułu", dodatku służbowego lub stanowiska służbowego. Sprawa karna zostanie rozpatrzona przez jeszcze niezawisły Sąd. A jeśli dla którejś ze stron wyrok lub jego brak będzie niesatysfakcjonujący to pozostaje II instancja, a niekoniecznie gazeta. To raczej mało interesująca lektura......
Harry Potter
Harry Potter 12.12.2020, 23:11
Czyli Panie Witoldzie, jest Pan nieruchawy grubaskiem z bryłami jak denka od butelek, a nie twardzielem latającym z kałachem po lesie, za którym oglądają się kobiety?

Jakie rozczarowanie. Jak to możliwe, że był Pan szefem pododdziału prewencji przy komendzie wojewódzkiej policji. Jak się tam dostał taki słabeusz?

Czy ta policja promuje na takie stanowiska samych cieniasów? Jestem zrozpaczony!

Nie? Pomyliłem się?
Dał się pan sprowokować i pisze Pan jako „Ola” te śmieszne posty skarżąc się na przydomek komandos?

Odebrało Panu rozum? Czy przesadził Pan z alkoholem i nie wie Pan co Pan pisze?

Ja myśle, że mózgowcem to Pan nie jesteś, raczej 100% mięśniakiem, który nie rozumie, że jak się robi taką prokuratorską ustawkę, to trzeba siedzieć cicho i przeczekać szum medialny.

Pisz Pan dalej swoje wypociny, jako Ela, Ola, Hela i Mela
Pośmiejemy się z bandytów w niebieskich mundurkach.

Pozostałe