Radny jednej z gmin z zarzutem próby wyłudzenia pieniędzy z nyskiego bonu wychowawczego.

  • 12.03.2021, 18:56
  • redakcja RTO
Radny jednej z gmin z zarzutem próby wyłudzenia pieniędzy z nyskiego bonu wychowawczego.
Nyska Prokuratura zarzuca radnemu jednej z gmin powiatu nyskiego próbę wyłudzenia pieniędzy z nyskiego świadczenia dla dzieci. Podejrzany tłumaczy, że to nieporozumienie.

Za bon wysokości 500 zł miesięcznie, nawet 8 lat więzienia.

Radny jednej z gmin w powiecie usłyszał zarzut próby wyłudzenia nienależnego świadczenia "nyskiego bonu wychowawczego" o wysokości 500 złotych miesięcznie. Zarzut dotyczy usiłowania oszustwa poprzez wprowadzenie w błąd organu. Za takie przestępstwo grozi do 8 lat więzienia.

Jak informuje prokurator rejonowy w Nysie Sebastian Biegun, zawiadomienie w tej sprawie zostało złożone przez burmistrza Nysy. Według słów prokuratora, podejrzany przyznał się do zarzucanego mu czynu i złożył wyjaśnienia.

Jednak dla mediów, które zadały radnemu pytania radny ma inna wersję, niż wynika ze słów prokuratora. Radny Mariusz K twierdzi, że nie przyznał się. - Nie jestem złodziejem. To nieświadomy błąd – relacjonuje rozmowę z radnym dziennikarz NTO.  Zdaniem radnego sprawa jest błaha i zostanie umorzona. Radny uważa, że ktoś na niego poluje.

Skąd ten problem

Żeby otrzymać "Nyski Bon Wychowawczy," trzeba spełnić wiele kryteriów, między innymi obowiązek zamieszkiwania w gminie Nysa od dłuższego czasu. Wnioskodawca starający się o to świadczenie musi potwierdzić, że podaje prawdziwe informacje i jest świadomy odpowiedzialności karnej.

Jak czytamy ten radny pracuje i „pomieszkuje” w Nysie. Problem w tym, że radny Mariusz K. jest zameldowany w innej gminie w powiecie nyskim, gdzie piastuje funkcję wiceprzewodniczącym rady gminy. Fakt ten przysparzał już problemów radnemu w przeszłości. Dwa lata temu wojewoda opolski sprawdzał, czy nie należy wygasić mandatu Mariuszowi K. Ustawa o samorządzie gminnym stanowi, że będąc radnym jednej gminy, nie można mieszkać na stałe w innej gminie. Służby wojewody uznały, że nie ma do tego podstaw, ponieważ czasowe pomieszkiwanie w innej gminie w ich ocenie nie zmieniało tego, że głównym ośrodkiem życiowym była gmina, w której radny piastował mandat.

Jak pisze Nowa Trybuna Opolska, radny Mariusz K. twierdzi, że do złożenia wniosku o bon na dzieci namówili go koledzy. Udał się do urzędu, jednak tam obsługujący go urzędnik miał nie udzielić mu rzeczowych informacji na temat jego sytuacji. Radny tłumaczy, że gdy otrzymał z urzędu informację, że wsparcie mu się nie należy, napisał że wycofuje wniosek. To jednak nie wystarczyło w prokuraturze.

redakcja RTO

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe