Radny powiatowy z Prudnika z COVIDEM z zarzutem narażenia zdrowia i życia wielu osób.

  • 09.04.2021, 22:41
  • redakcja RTO
Radny powiatowy z Prudnika z COVIDEM z zarzutem narażenia zdrowia i życia…
Mężczyzna - jak twierdzą śledczy - przyszedł do urzędu pomimo "wiedzy i świadomości, że jest zakażony koronawirusem". Radny odmówił składania wyjaśnień.

Chciał uczestniczyć w sesji

Sprawa dotyczy sesji jaka miała miejsce  pod koniec listopada 2020 roku, gdy trwała druga fala pandemii. Sesja zwołana została w trybie zdalnym. Jednak - jak opisuje portal nto.pl - jeden z radnych Prawa i Sprawiedliwości na sesję przyszedł do urzędu i "poprosił o miejsce, z którego mógłby zdalnie uczestniczyć w sesji". Jak dowiadujemy się nieoficjalnie zrobił to, ponieważ podczas poprzedniej sesji, także zdalnej, doszło do problemów technicznych, które miały mu utrudnić wypowiadanie się w trakcie sesji. Tym razem chciał mieć pewność, że będzie mógł się wypowiedzieć bez problemów.

 

Radny usłyszał zarzut.

- Jest podejrzany o narażenie życia i zdrowia wielu osób, bo przyszedł do urzędu pomimo wiedzy i świadomości, że jest zakażony koronawirusem - poinformował Klaudiusz Juchniewicz, szef Prokuratury Rejonowej w Prudniku. prokurator dodał, że radny odmówił składania wyjaśnień w tej sprawie. Przesłuchano nie tylko pracowników starostwa, ale także medyków, którzy zostali zwolnieni z tajemnicy lekarskiej. - Z tych zeznań wynika, że mężczyzna przyszedł do miejsca publicznego z pełną świadomością tego, że jest chory i może zarażać - podkreślił prokurator.

Dwie pracownice starostwa w Prudniku później zachorowały na COVID-19. Jak zaznaczył prokurator Juchniewicz - w sytuacji pandemii bardzo trudno ustalić związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy ich chorobą, a możliwością zakażenia przez radnego. - Co oznacza, że prokuratura nie jest w stanie dowodowo ustalić od kogo zaraziły się opisane pracownice.

 

Radny nie udziela wyjaśnień.

 W trakcie grudniowej sesji rady powiatu, padło pytanie ze strony starosty. Czy to prawda, że radny był zakażony koronawirusem podczas poprzedniej sesji rady. Radny miał odpowiedzieć - Nie jestem chory i wtedy też nie byłem jeszcze chory. Niech się pan o to nie martwi. Byłem w starostwie, bo chciałem uczestniczyć w sesji -

Prudnicki radny należy do PIS, które jest w opozycji do rządzącej powiatem koalicji. Radny znany jest z ciętego języka i słownych batalii podczas sesji. Dochodziło między nim, a starostą z PO do konfliktów, w tym na sali sądowej.

redakcja RTO

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

antylewak
antylewak 11.04.2021, 00:59
Niezależnie od tego, jak rzeczywiście było, gdy patrzy się lewakom na ręce i ich punktuje, trzeba podwójnie się pilnować, bo atak może nastąpić z każdej strony. No i niech radny nie zapomni, że opolskiej prokuratury nikt jeszcze nie zreformował. Takich tutaj mamy pisowskich frontmanów. Oni myślą, że za nich zrobi to Minister-Miękiszon. Cienko to widzę.

Pozostałe